W końcu w domu! Powiedzmy, że jestem rozpakowana. Teraz tylko poprać rzeczy, poczekać aż wyschną i na nowo spakować na jutro. Jestem tak zmęczona, że coś strasznego. W końcu doszło do tego, że nie pojechaliśmy do Medjugorie, bo były straszne kolejki z okazji dni młodzieżowych (czy coś takiego). W planach mieliśmy też wodospady Krk'a. Fakt faktem, przyjechaliśmy tam, jednakże po półtora godzinie chodzenia w te i we wte, stwierdziliśmy, że to nie ma sensu i wracamy już prosto do domu. Skończyłam czytać "18 sekund". Na końcu tak się popłakałam, że coś okropnego.
love brightya.
fajny blog, ale mogłabyś więcej się udzielać ;)
OdpowiedzUsuńdzięki ;) tylko byłam w Brennej i nie miałam internetu ;) jutro dodam post :)
Usuńa too spoko ;) to czekam na wpisy ;)
Usuń